Normalnie raczej niewielu kupiłoby system OSX za jego cenę, gdyby był sprzedawany osobno. Raczej nikt by też nie kupił komputerka Aplla, opartego o architekturę Intela, za jego chorą cenę. Z całą pewnością nikt by nie kupił monitora Appla za cenę, którą sobie uprzejmie życzy.
Jak więc dokonać tego cudu nad Wisłą, żeby ludzie to kupili? Trzeba zrobić ekosystem zamknięty i doskonale szczelny.
Wydaje mi się, że nic w systemie Appla nie dzieje się przypadkowo. To, że nie da się podłączyć do ich komputera normalnego monitora zewnętrznego, też. Dlaczego?
Otóż masz, Drogi Kliencie (Jeleniu), kupić również monitor Appla. Najlepiej wbudowany w komputer: MacBook, iMac. Dlaczego? Bo przecież te ekrany są "najlepsze". Retina. Gęste piksele. Drogo? No cóż. Twój problem.

A może by tak kupić "retinę" od kogoś innego (np. Dell/NEC/EIZO QHD, 4K, 5K)? Super.
Kupujemy. Podłączamy. A tu zonk. System Appla ma fjuczer. Nie da się normalnie używać zewnętrznego monitora o przyzwoitej rozdzielczości, bo oczy chcą wypaść z oczodołów.
Po takiej "przygodzie" każdy:
* kupi monitor o niskiej rozdzielczości i będzie z zazdrością patrzył na innych użytkowników normalnych ekranów
* kupi Retinę marnej jakości, za worek pieniędzy, bo tylko tak włączy skalowanie i oczy nie wypadną mu z orbit po godzinie pracy.
Użytkownik Win7 z włączonym skalowaniem 125%.